Hokej stracił jednego ze swoich najbardziej skutecznych, a zarazem niedocenianych strzelców. Philadelphia Flyers poinformowali o śmierci André Lacroix. Były środkowy napastnik miał 81 lat. Zapisał się w historii jako jeden z pierwszych zawodników klubu z Filadelfii, ale przede wszystkim jako absolutna legenda World Hockey Association (WHA), w której do dziś pozostaje liderem wszech czasów pod względem zdobytych punktów.
Lacroix był jednym z członków pierwotnego składu Flyers, kiedy klub dołączył do NHL w ramach ekspansji przed sezonem 1967–68. Pochodził z Lauzon w prowincji Quebec i był jednym z czternaściorga dzieci. Mierzący zaledwie 173 cm wzrostu środkowy napastnik wcześniej dał się poznać jako wyjątkowo produktywny zawodnik Peterborough Petes. W sezonie 1965-66 zdobył aż 120 punktów w zaledwie 48 spotkaniach, występując u boku przyszłych gwiazd NHL: Danny’ego Granta oraz Mickeya Redmonda. Cała trójka imponowała skutecznością, łącznie przekraczając granicę 300 punktów.
W pierwszych latach występów w Filadelfii Lacroix dwukrotnie był najskuteczniejszym zawodnikiem zespołu – w sezonach 1968-69 i 1969-70. Jego najlepszy dorobek w barwach Flyers wyniósł 58 punktów w 74 meczach. Łącznie rozegrał dla klubu 245 spotkań, zanim został oddany do Chicago Black Hawks.
W Chicago trafił do zespołu pełnego gwiazd, w którym pierwsze skrzypce grali członkowie Hockey Hall of Fame Bobby Hull i Stan Mikita. Black Hawks byli wówczas jedną z najmocniejszych drużyn ligi – w sezonie odnieśli 46 zwycięstw i zakończyli rozgrywki zasadnicze na pierwszym miejscu. Lacroix nie odnalazł jednak podobnej roli w nowym otoczeniu. W 51 meczach zdobył zaledwie 11 punktów, a jego przygoda z NHL dobiegła końca. Miał wtedy zaledwie 27 lat. Jak się jednak okazało, najlepsze lata jego zawodowej kariery dopiero nadchodziły.
WHA – liga, w której stał się legendą
Lacroix przeniósł się do World Hockey Association – nowej, konkurencyjnej wobec NHL ligi, która oferowała zawodnikom atrakcyjne kontrakty i próbowała rozwijać profesjonalny hokej także na mniej oczywistych rynkach Ameryki Północnej.
W sezonie 1972-73 ponownie zawitał do Filadelfii, tym razem jako zawodnik Blazers. Rozegrał znakomite rozgrywki, zdobywając 50 bramek i 124 punkty. Był to najlepszy dorobek bramkowy w pojedynczym sezonie jego zawodowej kariery, a zarazem wynik, który pozwolił mu zakończyć rozgrywki na czele ligowej klasyfikacji punktowej.
Nie wszystko w WHA wyglądało jednak tak dobrze jak statystyki Lacroix. Funkcjonowanie wielu klubów przypominało momentami organizacyjny chaos. Pierwszy mecz Philadelphia Blazers został odwołany z powodu fatalnego stanu lodu w Philadelphia Civic Center, a sfrustrowani kibice zaczęli rzucać w zawodników pamiątkowymi krążkami. Później, podczas występów w New York Golden Blades i New Jersey Knights, Lacroix doświadczał jeszcze bardziej absurdalnych sytuacji: niezjawiających się autobusów, hoteli, za które klub nie regulował rachunków, czy podróży lotniczych na tyłach samolotu, bez zapewnionego posiłku. Jak sam wspominał: „To było brutalne”.
Mimo problemów organizacyjnych ligi Lacroix nie przestawał zachwycać na lodzie. Jego najlepszy sezon pod względem punktowym przypadł na rozgrywki 1974–75, kiedy reprezentował San Diego Mariners. W 78 meczach zdobył 41 bramek i zanotował aż 106 asyst, co dało mu imponujące 147 punktów.
Tym samym został dopiero drugim zawodnikiem w historii profesjonalnego hokeja, który zaliczył co najmniej 100 asyst w jednym sezonie. Wcześniej dokonał tego jedynie Bobby Orr. Wynik Lacroix utrzymał się aż do sezonu 1980-81, kiedy granicę tę przekroczył Wayne Gretzky.
Przez siedem sezonów w WHA, reprezentując kolejno zespoły z Filadelfii, Nowego Jorku, San Diego, Houston i Nowej Anglii, Lacroix zanotował sześć kolejnych sezonów ze zdobyczą co najmniej 100 punktów. Był dynamicznym rozgrywającym, którego niewielkie warunki fizyczne nie przeszkadzały w dominowaniu nad rywalami.
Występował również w reprezentacji Kanady. Podczas Summit Series w 1974 roku, w rywalizacji z reprezentacją Związku Radzieckiego, zdobył siedem punktów w ośmiu spotkaniach. Strzelił też zwycięskiego gola w jedynym triumfie Kanady w całej serii — wygranym 4:1 drugim meczu, rozegranym w Maple Leaf Gardens.
Lacroix nigdy nie zdobył mistrzostwa WHA, ale jego indywidualne osiągnięcia pozostają wyjątkowe. Karierę w tej lidze zakończył jako jej historyczny lider pod względem liczby punktów (798), asyst (547) oraz rozegranych spotkań (551). Do dziś nikt nie poprawił tych wyników.
Ostatni rozdział w NHL i życie po zakończeniu kariery
W 1979 roku WHA zakończyła działalność, a cztery pozostałe kluby dołączyły do NHL. Lacroix otrzymał wówczas jeszcze jedną szansę na występy w najlepszej hokejowej lidze świata. W sezonie 1979-80 rozegrał 29 spotkań w barwach Hartford Whalers, zdobywając 17 punktów.
Był to wyjątkowy epizod również ze względu na jego kolegów z drużyny. Lacroix dzielił szatnię z 52-letnim wówczas Gordiem Howem, legendarnym Mr. Hockey, który wrócił do NHL, by występować u boku swojego syna Marka, późniejszego członka Hockey Hall of Fame. Doszło także do ponownego spotkania z Bobbym Hullem, który miał wtedy 41 lat.
Lacroix zakończył zawodową karierę w grudniu 1979 roku. Łącznie rozegrał 325 spotkań w NHL i 551 w WHA, co daje 876 występów w obu ligach. Zdobył łącznie 996 punktów – zaledwie czterech zabrakło mu do symbolicznej granicy tysiąca.
Po odwieszeniu łyżew na kołek nie zerwał kontaktu z hokejem. Przez lata pracował jako komentator radiowy podczas transmisji meczów Whalers, założył akademię hokejową i trenował młodzież w Cleveland. Prowadził tam również lodowisko, którego część zapotrzebowania na energię pokrywały turbiny wiatrowe.
Brak miejsca w Hockey Hall of Fame był dla Lacroix źródłem rozczarowania. Uważał, że osiągnięcia zawodników WHA nie są należycie doceniane, a ich dokonania traktuje się z pewną rezerwą tylko dlatego, że występowali poza NHL. W 2020 roku zdecydował się nawet samodzielnie wydać autobiografię, by opowiedzieć swoją historię i przypomnieć o dokonaniach, które jego zdaniem zasługiwały na większe uznanie.
André Lacroix przez wielu jest uważany za najlepszego zawodnika w historii WHA. Jego dorobek w tej lidze, a także wkład w rozwój hokeja w Filadelfii i Hartford, na trwałe zapisały się w historii dyscypliny.


Komentarze pod tekstem